Booking.com

piątek, 23 lutego 2018

Zamieszkać w Grecji?

Okresowo spotykam się z pytaniami osób, które urzeczone Grecją, myślą o emigracji. Czy opłaca się zamieszkać w Grecji dzisiaj w czasie kryzysu. Jeżeli myślimy o emigracji zarobkowej to na pewno nie, a jeżeli idzie o inne sprawy, to też zależy od osoby i jej sytuacji.


Dlatego zapytam, czy znacie taki dowcip?


„Facet dostał się do nieba i po paru dniach, mocno rozczarowany idzie do św. Piotra na skargę:
- Czy to już wszystko, co ma mnie spotkać po uczciwym życiu?
Czy nic więcej nie będzie się działo, tylko te pienia anielskie? I nudy na budy?
- No nie, mówi św. Piotr. Co jakiś czas mamy wycieczki. Najbliższa będzie w przyszłą sobotę, do piekła.
Facet nie mógł się doczekać soboty, zapisał się i pojechał.
W piekle nie wierzył własnym oczom:
Jak w Monte Carlo — ruletka się kręci, panienki piękne.
Trunki się leją, a na scenie „jazz” przygrywa...
Wrócił napalony i mówi do św. Piotra, że postanowił przenieść się na stałe.
- Owszem, jest to możliwe, odrzekł mu Piotr, ale tylko raz.
Jeśli podejmiesz taką decyzję, to nie ma już powrotu.
- Nie ma sprawy, mówi facet, jestem zdecydowany na 100%.
Odtransportowali go do piekła, wchodzi i cóż widzi? - kotły, smoła, jęki, łańcuchy...
Leci zdenerwowany do Lucyfera, opisuje, co widział na wycieczce, a co zastał teraz.
A diabeł mu na to:
- Widzisz kochany, Bo co innego TURYSTYKA, a co innego EMIGRACJA!”
Mimo że jest to kawał, jednak jest w nim dużo prawdy, by nie powiedzieć, że trafia on w samo sedno problemu.



Dlaczego chcemy zamieszkać w Grecji?


Wiele osób, szczególnie po udanym urlopie w Grecji marzy o tym, by przenieść się do kraju, gdzie słońce świeci przez większą część roku, pogoda jest łagodna, ludzie życzliwi, tempo życia wolne, jedzenie smaczne, morze na wyciągnięcie ręki, lato można spędzić na plaży itd.

Zmarznięty, przepracowany mieszkaniec północnych krajów europejskich marzy więc, by zmienić swoje miejsce zamieszkania, bo ma dość pracy w korporacji, chce uciec od wyścigu szczurów, marzy, by pławić się w cieple i promieniach słońca, żyć spokojniej, mieć wszystko gdzieś, nie przejmować się przepisami, wyluzować itp. Tyle powodów, ilu ludzi.

Jak wygląda rzeczywistość?


Po pierwszym etapie zachwytu, kiedy wszystko nas zaskakuje (zwykle miło), wydaje się nam, że znaleźliśmy raj na ziemi i wszystko bierzemy za dobrą monetę, następuje faza budzenia się.

Ściągamy różowe okulary i widzimy, że:
  1. Nie wszyscy są mili i życzliwi, bo takim trzeba być dla gości, a my nie jesteśmy już turystami, tylko mieszkańcami.
  2. Okazuje się, że nasza znajomość języka jest niewystarczająca, by załatwić sprawę np. w urzędzie. Ignoruje się nasz polski, angielski, francuski… ze zniecierpliwieniem oczekuje, że będziemy rozmawiać po grecku i patrzą na ciebie z miną „o co ci chodzi kobieto?”.
  3. Przy przyjęciu do pracy stosuje się hierarchię. Najpierw przyjmujemy Greków, a później innych. Jeden z kadrowych podczas rozmowy kwalifikacyjnej powiedział wprost, bo my najpierw przyjmujemy Greków, później Polaków, a później Albańczyków.
  4. Szukając mieszkania, możesz się natknąć na zastrzeżenia typu: nie wynajmuję obcym (cudzoziemcom), bez zwierząt lub bez dzieci. Nie dotyczy to wynajmowania turystom za ogromne kwoty, w środku sezonu.
  5. Przyjmijmy, że dostajesz pracę, najczęściej sezonową w tawernie lub hotelu i pracujesz po 8,10 lub 12 godzin dziennie, często przez cały sezon bez dnia wolnego. Dawniej zdarzało się, że bez ubezpieczenia, teraz zaostrzono kontrole i plus jest taki, że pracodawcy nawet nie chcą zatrudniać na czarno. Teraz masz ubezpieczenie, ale pensje, zamiast rosnąć, maleją i jeżeli chcesz pracować, to pracę znajdziesz, ale najczęściej jest ona nisko płatna, ciężka i raczej niesatysfakcjonująca.
  6. Jeśli pracujesz sezonowo, to zdarza się, że przez cały sezon będziesz oglądać morze z daleka, no, chyba że pracujesz na plaży. Jeśli zamarzy ci się kąpiel, to raczej wieczorem, gdy turyści schodzą już z plaży lub rankiem, gdy idziesz na drugą zmianę.
  7. Jedzenie greckie jest rzeczywiście smaczne, ale zdarza się, że nie możesz już na niego patrzeć. Marzy ci się, śledź w śmietanie, swojska kiełbasa z ogórkiem kiszonym, czy żurek jajkiem.
  8. W Grecji wszystko wolno! Kiedyś tak było. Teraz Grecja się zmienia. Gdy stajesz na zakazie, jedziesz bez pasów lub za szybko, dostajesz mandaty ta samo jak wszędzie. Grecja dostosowuje swoje przepisy do europejskich, a za ich nieprzestrzeganie są kary.
  9. Obraz sielskiej lub jak niektórzy mawiają, prawdziwej Grecji można znaleźć coraz rzadziej i raczej z dala od turystycznych szlaków. Jedzenie w hotelach dostosowuje się do turystów, większość pamiątek wyrabiana jest w Azji, oliwa czy wina muszą mieć certyfikaty.
  10. Klimat w lecie daje niekiedy popalić, szczególnie gdy zamiast spędzać dzień na plaży, spędzasz go w gorącej kuchni lub przygotowując pokoje. W domu siedzisz pod wiatrakiem albo klimatyzacją i nabijasz sobie rachunek. Zima w Grecji różni się od miejsca, w którym się znajdujesz. Ta w Epirze nie różni się od polskiej, na wyspach jest deszczowa, ale raczej ciepła. Problemem mogą być duże wiatry i sztormy, które odcinają wyspę od reszty świata.
  11. Czekają cię sezonowe atrakcje, takie jak letnie pożary, zimowe powodzie oraz okresowe trzęsienia ziemi.
  12. Dodajcie do tego rosnące koszty utrzymania, rosnące opłaty, rozrośnięta biurokrację, kłopoty z dostaniem się do państwowego lecznictwa oraz niski poziom nauczania w szkołach.

Plusy mieszkania w Grecji?


Z powyższego wywodu można wywnioskować, że jestem jakąś malkontentką, nastawiona pesymistycznie do życia. Nic podobnego. Zawsze byłam pragmatyczną realistką. Zapytacie, dlaczego w takim razie jeszcze tam mieszkam? Ponieważ mieszkanie w każdym miejscu świata ma swoje plusy i minusy.
  1. Wszędzie znajda się ludzie i ludziska, a ja spotkałam się tutaj na samym początku z dużą pomocą i życzliwością moich greckich sąsiadów.
  2. Języka nie nauczysz się w 3 miesiące, bo jest to proces długotrwały i całe życie będziesz poznawał nowe wyrażenia, ale mądrzy ludzie ci to wybaczą i pomogą.
  3. Możesz mieć szczęście znaleźć pracę marzeń lub stworzyć sobie własne miejsce pracy.
  4. Nawet gdy pracujesz sezonowo, to staraj się wyciągnąć ze swojej pracy maksimum korzyści. Na początku, gdy pracowałam po 12 godzin, często na słońcu, to powtarzałam, że mam za darmo solarium, dietę i gimnastykę i jeszcze mi za to płacą.
  5. Gdy tęsknisz za polskim jedzeniem, to zrób go sama. Kiszona kapusta, żurek czy barszcz można ukisić. Prawdziwy chleb – upiec.
  6. Do anomalii pogodowych można przywyknąć. W końcu mogą pojawić się nie tylko w Grecji, ale w każdym kraju na świecie.
  7. Przez cały rok masz czyste powietrze, puste plaże i miejsca nieznane przyjezdnym.
  8. Masz okazję obserwować inną kulturę w jej środowisku naturalnym. Poznajesz zwyczaje i tradycje miejsca, w którym żyjesz. Uczestniczysz w życiu codziennym, każdego dnia rozwijasz swój język.
  9. Wiesz gdzie znaleźć dobre jedzenie, autentyczne lokalne smaczki, produkty oraz piękne widoki.
  10. W końcu przejmujesz od otoczenia część mentalności. Zauważasz, co jest ważne, przyhamowujesz, cieszysz się małym rzeczami, drobnymi sukcesami i nie przejmujesz się pierdołami.

Kiedy wyemigrować do Grecji?


Jeżeli w Polsce nic cię nie trzyma, jesteś bogatym emerytem i chcesz spędzić na ciepłej wyspie swoje dojrzałe lata. Gdy przyjeżdżasz tutaj mieszkać, ale pracujesz zdalnie. Gdy nie masz greckiego pracodawcy, albo jakimś cudem pracujesz w greckiej budżetówce, to proszę bardzo, Grecja może być bardzo przyjemnym miejscem do zamieszkania.

Życie na emigracji nie jest sielanką. Nie jest również pasmem nieszczęść. Jednak jest dość istotną zmianą i wymaga przystosowania. Dlatego dobrze wiedzieć wcześniej co może nas spotkać, warto poznać różne opinie osób już tam mieszkających, by później uniknąć rozczarowania.

Swoje pierwsze pięć lat na emigracji opisałam w książce „Dziennik emigrantki” wydanej w 2013 roku przez Wydawnictwo Black Unicorn.

4 komentarze:

  1. bardzo trafnie opisane, nic dodać nic ująć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze to podsumowalas :) Znam z autopsji choc moj wyjazd byla 25 lat temu i wtedy nikt nie myslal o otwartych granicach i spokojnym zyciu w Europie- bardzo czesto widziano Niemcowo tylko przez pryzmat dobrobytu, zasilku i mocnej waluty- bo Wy, bo u Was itp a przeciez kazdy medal ma dwie strony :)
    Pozdrawiam odliczajac dni do lata i przylotu na Rodos :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to częste, takie spoglądanie na sprawę z jednej strony. Niektórym się wydaje, że jadąc do ciepłego kraju, zamienia się zimną Polskę na raj. A w tym raju, jak wszędzie, raz jest lepiej raz gorzej, jak wszędzie. Ty to wiesz, że nikt na ciebie w Niemczech na lotnisku nie czekał z walizką pieniędzy. Należało zaleźć pracę, poznać język, miejsce, ludzi , obyczaje, a zarabiało się jak i w kraju, z tym że lepiej :)
      Za granicą jest po prostu inaczej ;) Pozdrawiam! Do lata już niedaleko :D

      Usuń